Grupa jest założona dla osób którzy pragną przyjazni,poznania osób samotnych,i dobrego HUMORU,Grupa bez polityki. Samotni po 60-tce i 70-tce
Samotność osób starszych to jeden z największych problemów, z jakim mierzą się na co dzień nie tylko osoby starsze. Jednak już niemal co piąta osoba po 65 roku życia czuje się samotna, a odsetek ten istotnie wzrasta wśród osób powyżej 80-tego roku życia.
Zapewne więcej niż raz, bo to uczucie może pojawić się w każdej chwili, czy to w dzieciństwie, młodości, czy dojrzałości. Uczucie osamotnienia od czasu do czasu jest normalne. Jednak doświadczanie tego przez miesiące lub lata nie jest. Jest to prawdziwa epidemia XXI wieku. Według danych ONZ na świecie żyje około 7,5 miliarda ludzi.
Grupa dla osób samotnych po 60 roku życia, które szukają nowych znajomości, wspólnych zainteresowań i wsparcia. Dołącz do naszej społeczności i podziel się swoimi doświadczeniami, radami i pomysłami. Znajdź przyjaciół, z którymi możesz dzielić się radością i smutkiem.
Portale dla samotnych ludzi po 60-tce to znakomity sposób na poznanie nowych osób w podobnej sytuacji i z porównywalnym bagażem życiowych doświadczeń (rozwód, śmierć bliskiej osoby, samotność itp.).
Vay Nhanh Fast Money. Strona głównaoferty matrymonialne mężczyzn 60 i więcej lat wdowiec 65 lat Jestem spokojny, optymista, bez nałogów, z poczuciem humoru, uczuciowy, serdeczny, uczciwy,... zobacz profil: przeglądaj kawaler 64 lata Jestem optymistycznie nastawiony do świata i ludzi, łagodny, spokojny, bezkonfliktowy,... zobacz profil: przeglądaj wolny 68 lat Umysł - matematyka. Dusza - artysty. Towarzyski z wielkim poczuciem humoru oraz wielkim... zobacz profil: przeglądaj rozwiedziony 67 lat Jestem spokojny, odpowiedzialny, bez nałogów i niezależny. Pragnę poznać sympatyczną kobietę do... zobacz profil: przeglądaj wdowiec 64 lata Mam na imie Adam , 64 lata , jestem wdowcem... interesuje się motoryzacją, lubię podróże,... zobacz profil: przeglądaj oferta nr: 16374 Władysław rozwiedziony 65 lat Spokojny, towarzyski i uczuciowy. Jestem emerytem, wróciłem do kraju po ponad 30 latach pobytu w... zobacz profil: przeglądaj wdowiec 63 lata jestem, miłym, spokojnym i ugodowym mężczyzną. Niezależny finansowo, towarzyski, tolerancyjny z... zobacz profil: przeglądaj wolny 65 lat Jestem emerytem o wesołym usposobieniu lubię pracę w ogrodzie-moja domena to warzywa które lubię... zobacz profil: przeglądaj wdowiec 77 lat Jestem wdowcem od 1,5 roku. Poszukuję partnerki na stałe. Lubię pracę w ogrodzie i tym się... zobacz profil: przeglądaj oferta nr: 15773 Mieczysław wolny 67 lat Najtrudniej jest pisać o sobie. Jestem wysokim, szczupłym mężczyzną, bez nałogów, spokojnego... zobacz profil: przeglądaj oferta nr: 15758 Ireneusz rozwiedziony 61 lat Jestem spokojny, zrównoważony, pracowity, zaradny, z poczuciem humoru, bez nałogów, cenię ciepło... zobacz profil: przeglądaj wdowiec 61 lat Wdowiec 60lat samotny z dorosłym synem mieszkam sam. Mieszkalem 24 lata z żoną niepełnosprawną... zobacz profil: przeglądaj Strony
Od 15 października ponownie obowiązują godziny dla seniorów; od 10 do 12 w sklepach mogą przebywać wyłącznie osoby, które ukończyły 60 lat Za nieprzestrzeganie godzin dla seniorów policja może wystawić mandat w wysokości 500 zł, a sanepid od 10 do nawet 30 tys. zł kary. Tracę 20 procent dziennego utargu, bo do mnie rzadko kiedy przychodzą seniorzy - mówi właścicielka sklepu ze swojskim produktami spożywczymi Ludzie się denerwują, że nie mogą zrobić zakupów, ich złość często odbija się na nas - tłumaczy kobieta pracująca w piekarni Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej "Kogo te godziny mają chronić?" Duże osiedle. Kilka tysięcy mieszkańców, wokół oprócz delikatesów, dwóch piekarni, sporo małych sklepów. Od godziny 10 do 12 na chodnikach robi się pusto. Czasami ktoś ściarczyście przeklnie, gdy zorientuje się, że musi cofnąć się spod drzwi sklepu, bo właśnie zaczęły się godziny dla seniorów. - Zupełnie nie rozumiem obostrzeń dotyczących seniorów. Już wiosną było widać, że ludzie starsi się do nich nie stosują, a teraz pomimo ogromnej liczby zakażeń, jakby w ogóle nie dostrzegali zagrożenia - mówi pani z warzywniaka. - Właściwie do końca nie wiadomo, o co chodzi z tymi godzinami dla seniorów, bo przecież oni nie mają zakazu robienia zakupów w innych, niż ustalone godziny, więc i tak przychodzą, kiedy im pasuje, a tracimy na tym my - właściciele sklepów - dodaje druga. W warzywniaku zawsze jest pełno ludzi, bo tu oprócz warzyw kupisz wszystko czego w domu potrzebujesz. To taki sklep “pod ręką”, jak się o czymś zapomni, zabraknie soli, cukru, czy najdzie kogoś ochota na maliny - może wpaść. - Wielu z naszych klientów pracuje nadal zdalnie, więc często przychodzą w ciągu dnia, chociażby po to, żeby rozprostować kości, jak sami mówią. Irytują się, kiedy przed drzwiami orientują się, że nie zrobią zakupów. "Dwie godziny przerwy śniadaniowej" I chociaż w godzinach dla seniorów sklepy stoją puste, nie ma szans na szybkie zakupy pierwszej potrzeby. - Od rana w pracy coś miałam do zrobienia. Dzieci są na zdalnym nauczaniu, bo szkoła w kwarantannie, więc później niż zazwyczaj chciałam skoczyć do piekarni po pieczywo. Okazało się jednak, że jest 10:07 i chociaż nikogo nie było w środku, panie bezradnie rozłożyły ręce, boją się mandatów, kar, wyciągania konsekwencji przez ich szefa. I ja im się nie dziwię, nie chciałam im robić kłopotu, ale jest to denerwujące. Polecamy: Co zrobić, żeby w maseczce nie parowały okulary? Super trik! - Żartujemy sobie, że mamy teraz dwie godziny na wypicie kawy, zjedzenie śniadania, posprzątanie, uporządkowanie papierów, bo normalnie, to u nas w piekarni kolejka się nie kończy. Trochę lżej robi się po godzinie 14. Seniorzy często przychodzą po pieczywo między 8 a 10 godziną, stoją w kolejce, bo teraz możemy wpuszczać ograniczoną liczbę osób i nie narzekają. Narzeka nasz szef, bo faktycznie dwie godziny przerwy w pracy, sprzedanie zaledwie kilku chlebów i bułek, to dla niego strata, której nie jesteśmy w stanie odrobić. Ekspedientki z piekarni opowiadają, że są klienci, którzy robią awantury, bo denerwują się, że nie mogą zrobić zakupów. - Proszę pani, ile ja się zdążyłam nasłuchać na swój temat, że jestem głupia, jak cały ten rząd, że wierzę w te pierdoły, że w końcu kiedyś i tak wszyscy umrzemy, ale na pewno nie na grypę. I co ja mogę. Dobrze, że mam maseczkę, to czasami się chociaż uśmiechnę pod nosem i nikt tego nie widzi. "Seniorzy czują się samotni" Jest też pani na straganie. - Nas na szczęście godziny seniorów nie dotyczą, bo jesteśmy na świeżym powietrzu, ale jakoś nie widać, żeby osoby starsze tylko w tych godzinach robiły zakupy. Obserwuję tutaj, kto chodzi, seniorzy potrafią kilka razy dziennie iść do sklepu, przyjść do mnie, czasami mi się wydaje, że tylko po to, żeby porozmawiać. Oni czują się bardzo samotni. Wyjście do sklepu to dla nich nierzadko jedyna forma rozrywki, mają z kim pogadać, chociażby o pogodzie, czy tym, co ich dzisiaj boli i ponarzekać na służbę zdrowia. Zobacz także: Kolejny rekord zakażeń COVID-19. Jak przygotować się do testu? - Tracę 20 procent utargu dziennie - mówi właścicielka małego sklepu, w którym sprzedaje produkty spożywcze, ale domowej roboty. Są swojskie powidła, dżemy, wędliny bez konserwantów. - Do mnie rzadko zaglądają seniorzy, bo oni jednak robią zakupy w większych sklepach, gdzie można kupić taniej. Jasne, że mogłabym ryzykować i mówić moim stałym klientom, że u mnie godziny dla seniorów nie obowiązują, ale boję się mandatów. Nigdy nie wiadomo, czy komuś z bloku naprzeciwko nie przyjdzie do głowy zadzwonić na policję, żeby “uprzejmie donieść”, że nie respektuję obostrzeń. Respektuję, ale nikt mi za to nie płaci. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo. Za nieprzestrzeganie godzin dla seniorów policja może wystawić mandat w wysokości 500 zł, ale dodatkowo sanepid może nałożyć karę administracyjną. Za wejście do sklepu w czasie godzin dla seniorów, można otrzymać dodatkowo od 10 do nawet 30 tys. zł kary. POLECAMY: Prof. Wysocki: Chodzenie z niemowlętami do dużych sklepów to skrajna nieodpowiedzialność Po godzinie 12 seniorzy chodzą od sklepu do sklepu, stoją w kolejce do apteki, do sklepu mięsnego. - Wie pani, dobrze, że się o nas chcą troszczyć, ale lepiej by powiedzieli, że mamy pierwszeństwo w sklepie niż te godziny, bo każdy przecież chce chodzić, kiedy jemu pasuje, a nie kiedy jest wyznaczone - tłumaczy mi starsza pani. Inna w kolejce do apteki dodaje: - Ja stoję, żeby kupić lekarstwa dla mojej mamy. Ma ponad 80 lat, boi się wychodzić, a ja dla niej zakupów, jak kolejek nie ma, nie mogę zrobić między 10 a 12, to rozwiązanie to jakiś absurd.
Pod względem zachowań samobójczych osoby starsze bardzo różnią się od osób w młodym wieku. Młodzi bowiem zwykle popełniają samobójstwo pod wpływem impulsu, często po spożyciu alkoholu, podczas gdy osoby starsze z reguły długo planują zamach samobójczy i niestety, najczęściej skutecznie realizują swój plan. Wielu z tych niepotrzebnych śmierci można jednak uniknąć! Jak można im zapobiegać – podpowiada psychiatra dr Iwona doktor, osoby po 60-tce stanowią jedną z trzech najliczniej reprezentowanych grup wiekowych w policyjnych statystykach dotyczących samobójstw w Polsce. Czy zachowania samobójcze osób starszych różnią się czymś istotnym od takich zachowań u osób młodych? Dr Iwona Koszewska: Zanim powiemy o zachowaniach samobójczych osób w tej grupie wiekowej, spójrzmy przez chwilę na życie, które mają za sobą. Urodzili się w latach trzydziestych, czterdziestych, pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Większość z nich pamięta wojnę, PRL, w którym pracowali, zakładali rodziny, wychowywali dzieci, potem gwałtowne zmiany zachodzące po okresie transformacji w Polsce. Byli świadkami, czy uczestnikami wielkich wydarzeń, zmian polityczno-społecznych. Byli wychowani i przyzwyczajeni do tradycyjnego modelu rodziny, w tym tradycyjnych ról, zwłaszcza w środowisku wiejskim, gdzie role wiązały się z pracą, wychowaniem dzieci. Dziś najczęściej mieszkają sami, więzi z dziećmi zmieniły się istotnie. Mają więcej czasu, który paradoksalnie biegnie szybciej, coraz mniej wcześniejszej aktywności, nie tylko, co oczywiste, zawodowej. Przychodzi bilansowanie życia, osamotnienie, odchodzą bliscy, znajomi, telefon dzwoni coraz rzadziej. Problemy zdrowotne nasilają się, sprawność fizyczna a także psychiczna maleje… Polecane artykułyZupełnie inna perspektywa niż w przypadku większości osób młodych… Powiedziałbym, że dużo mniej optymistyczna. Z danych policji wynika, że w ostatnich 3 latach, corocznie ponad 1600 osób w wieku ponad 60 lat odebrało sobie życie. To dramat każdej osoby! Niewiele jednak wiemy o każdej z nich. Ich śmierć samobójcza zwykle była zaskoczeniem. Najczęściej nie poprzedzały jej próby samobójcze. Z drugiej strony wiemy, że osoby starsze rzadko dokonują zamachu impulsywnie, czy np. pod wpływem alkoholu. Ich zamachy są przemyślane i radykalne, a myśli i tendencje skrywane. Niestety, przez to również dość trudno je zawczasu zidentyfikować, aby móc dotrzeć do nich z pomocą, zanim będzie za późno. Często słyszy się opinie, że statystyki dotyczące samobójstw są mniej lub bardziej niedoszacowane. Czy podobnie jest pani zdaniem w tym przypadku? Myślę, że może być wiele niezidentyfikowanych samobójstw, zwłaszcza wśród osób mediach i szerokiej debacie publicznej nagłaśniany jest często i mocno problem samobójstw wśród dzieci i młodzieży, choć według statystyk jego skala jest blisko 10 razy mniejsza. Temat samobójstw osób starszych się jednak „nie przebija”….Każda przedwczesna, niepotrzebna i możliwa do uniknięcia śmierć jest ogromną tragedią i stratą, niezależnie od wieku. Faktem jest jednak, że współczesna kultura czy szerzej – cywilizacja – skupia się głównie na osobach młodych. Współczesny kult młodości jest kwestią utrudniającą adaptację ludzi starych. „Młodość” została skojarzona z konsumpcyjnym stylem życia, „starość” z niemożnością uczestniczenia w kulturze konsumpcyjnej. Spójrzmy na pisma kolorowe, są wyłącznie adresowane do „młodych”. Nieco broni się wiek trzeci tj. eufemistyczne określenie osób po 60-65. roku życia, po przejściu na emeryturę. Są to osoby jeszcze często aktywne, spotykające się, „konsumujące”. Od niedawna mówi się o wieku czwartym, tj. po 75-80. roku życia, w czasie którego często wyczerpują się zasoby finansowe, postępuje osamotnienie, trudności z poruszaniem się, kłopoty ze wzrokiem, słuchem, pamięcią. W pewnym uproszczeniu można stwierdzić, że w percepcji osób w tym wieku, śmierć, tak jak i depresja nie ma znamion „przedwczesnej”, jest czymś „normalnym” i zrozumiałym, akceptowalnym, w sensie kulturowym. Dlaczego nasza cywilizacja tak nie docenia czy wręcz „skreśla” starszych, podczas gdy w wielu tradycyjnych kulturach na świecie cieszą się oni szczególnym szacunkiem i wsparciem?Powodów tego jest z pewnością bardzo wiele. Zmiana ta ma związek z tzw. postępem cywilizacyjnym, czyli przekształceniami, jakimi uległo środowisko fizyczne, formy uspołecznienia i praktyki kulturowe na przełomie ostatnich dwóch wieków w Europie Zachodniej. Procesy te w Polsce zachodziły z lekkim opóźnieniem. Kultura popularna w Polsce od lat dziewięćdziesiątych jest zdominowana przez wartości konsumpcyjne, odpowiadające poziomowi życia w krajach bogatych, kulturę młodości, świat przyjemności, rosnący w siłę hiperindywidualizm. Nastąpiły istotne zmiany w obyczajowości, erozja tradycyjnego systemu wartości. Rodzina stała się w naszej cywilizacji instytucją niekonieczną, przestała być warunkiem przeżycia, nie gwarantuje bezpieczeństwa, nie zapewnia nauki ani pełnej opieki. Zjawiska te nieco zmieniły się w okresie pandemii, gdzie opieka nad osobą starszą została publicznie przypomniana. Z drugiej strony widzimy potrzebę zachowania atrybutów młodości przez osoby starsze. Część osób starszych próbuje ukrywać swój wiek naśladując młodych w sposobie ubierania się, czy farbując siwe włosy, uprawiając sporty. Nie jest modne eksponowanie swojego wieku. Najchętniej wcielane są schematy, które przynoszą powodzenie i które wykonywane są przez osoby, które powodzenie do samobójstw. Proszę powiedzieć, jakich argumentów używa pani, aby odwieść pacjentów z myślami samobójczymi od realizacji swoich planów?Hmm. Przede wszystkim rozmawiam, aby poznać człowieka i jego sytuację życiową. Zawsze pamiętam o liście czynników chroniących i czynników ryzyka. Na przykład samobójstwo w rodzinie zwiększa szansę jego powtórzenia, gdyż stanowi „przykład” radzenia sobie w trudnej sytuacji. I tak kiedyś przypomniałam o tym w czasie rozmowy z 80-letnim pacjentem, bardzo schorowanym, z silnymi dolegliwościami bólowymi. Miał poczucie, że jest obciążeniem dla żony i innych członków rodziny. Skierowany został do mnie przez onkologa, któremu o swoich myślach samobójczych powiedział. Nie przekonał mnie, że jego życie nie ma sensu, mimo, że jak mówił, dużo już w życiu osiągnął, zrobił „wszystko co było do zrobienia”. Poprawa snu i refleksja nad „przekazywaniem” modelu rozwiązywania trudnych sytuacji oddaliły jego plan samobójczy! Okazało się, że jednak ma jeszcze „coś do zrobienia” – np. zawalczyć o ładniejszą okładkę do napisanej przez siebie książki. Zmarł śmiercią naturalną. Każdy wiek jest po coś! Lubię korzystać z dorobku Clarissy Pinkoli Estes, hiszpańskiej psycholożki, która opisała „cykle życia kobiety od 0 do 100+”. Autorka poetycko ujmuje w nich sens każdej fazy życia kobiety. Polecam tę lekturę, nie tylko starszym i zrezygnowanym. Zatem jedną z najbardziej istotnych wartości życia osób starszych jest dawanie przykładu młodszym, odnośnie tego, jak sobie radzić w różnych sytuacjach. Tak. W mojej perspektywie życie ma sens nie tylko dla nas, ale też dla innych. Wspaniałym tego przykładem jest Jan Paweł II, który pomimo zaawansowanej choroby i cierpienia do końca pełnił swoją papieską posługę, na oczach całego świata. Jesteśmy przykładem dla młodszych pokoleń. Wróćmy jeszcze na chwilę do czynników ryzyka zachowań samobójczych. Proszę wymienić najważniejsze z nich. Od dawna wiadomo, że najbardziej zagrożone samobójstwem są osoby starsze, które są: przewlekle chore, samotne, mają poczucie bycia obciążeniem dla innych, mają kłopoty ze snem, zmagają się z depresją. Warto od razu dodać, że depresja występuje w tej grupie wiekowej szczególnie często, jako że jej istotą jest poczucie utraty: np. utraty zdrowia, pozycji społecznej, bliskiej osoby, bezpieczeństwa finansowego, sprawności, wzroku, słuchu, pamięci etc. Pani jest lekarzem psychiatrą, więc siłą rzeczy łatwiej jest pani zidentyfikować i uratować osobę, która ma myśli samobójcze. A jak może tego dokonać zwykły człowiek? Czy starsze osoby planujące zamach na swoje życie wysyłają jakieś sygnały ostrzegawcze? Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), większość starszych osób w ciągu roku poprzedzającego próbę samobójczą, odwiedza lekarza pierwszego kontaktu, z powodu różnych swoich chorób i dolegliwości. Dodatkowo, w ciągu 3 miesięcy przed próbą samobójczą część starszych pacjentów mówi lekarzom rodzinnym o swoich myślach samobójczych. Dlatego WHO uważa, że w ramach profilaktyki samobójstw wśród osób starszych trzeba przede wszystkim dobrze wyszkolić pod tym kątem lekarzy rodzinnych. Powinni oni nie tylko znać główne czynniki ryzyka samobójstw, ale też umieć rozmawiać o nich i o myślach samobójczych ze swoimi pacjentami. Tu jest też miejsce na opiekę środowiskową, mam na myśli nie tylko pielęgniarki środowiskowe, ale też terapeutów. Z tego, co pani mówi wynika, że kluczową rolę do odegrania mają lekarze pierwszego kontaktu. Tylko, że w naszych realiach mają oni mnóstwo rzeczy do zrobienia, są często przeciążeni i mają bardzo mało czasu na rozmowę z pacjentem. Z pewnością lekarze pierwszego kontaktu powinni umieć rozpoznać depresję u swoich pacjentów i powinni próbować ją leczyć. I tak się zresztą dzieje, a w przypadku nasilonych objawów (intensywnych myśli samobójczych, depresji psychotycznej, trudności w leczeniu z powodu złego stanu zdrowia somatycznego) kierują do psychiatry. Bardzo ważne jest u pacjentów z depresją, ale nie tylko, aby leczyć bezsenność czy niepokój. Odpowiednie leki mogą pomóc zlikwidować ten problem. Wspomniała pani jednak wcześniej o potrzebie szkolenia lekarzy pierwszego kontaktu w zakresie rozmowy z pacjentami o ich myślach samobójczych. Czyli już na tym etapie, poza samym przepisaniem leków przeciwdepresyjnych, powinni też oni podejmować rozmowę na ten temat, jeszcze zanim odeślą pacjenta do Umiejętnie poprowadzona rozmowa na ten temat może pomóc uratować komuś życie! Generalnie boimy się śmierci, przez co jest ona tematem trudnym, więc wymaga od nas wcześniejszego „oswojenia”. Ale tak naprawdę niemal każdy z nas, najlepiej po odpowiednim przeszkoleniu, mógłby przeprowadzić taką rozmowę! Dlatego warto uświadamiać i przygotowywać w tym zakresie jak najwięcej osób, w tym poza samymi lekarzami, innych pracowników medycznych, pracowników społecznych, również duchownych, pracowników służb mundurowych oraz nauczycieli. Niejednokrotnie słyszałam, w tej chwili mam na myśli duchownych, że początkowo trudno im było powiedzieć komuś np. „idź do psychiatry”, ucinali rozmowę na temat samobójstwa, ale z czasem, po odpowiednim przygotowaniu, nauczyli się rozmawiać na ten temat i przestali się bać takiej rozmowy… To może i my przeprowadźmy teraz małe ćwiczenie. Proszę wyobrazić sobie, że jestem starszą osobą, która przychodzi do pana i mówi: „Proszę pana, ja naprawdę nie chcę już żyć”. Jak pan zareaguje?Zapytałbym: „Dlaczego nie chce pani już żyć?”.„Bo już wszystko w życiu zrobiłam, co miałam do zrobienia, rodzina da sobie świetnie radę beze mnie, do tego jestem biedna, mam dużo przykrych chorób i nie chcę być obciążeniem dla bliskich”. Opowiedziałbym tej pani o liście otwartym, jaki ponoć napisała kiedyś i opublikowała w mediach społecznościowych pewna młoda Australijka, umierająca na raka, skierowanym do wszystkich ludzi na świecie, z apelem, aby dobrze wykorzystali swój czas na ziemi, bo każdy dzień życia to skarb i przywilej, którego ona już wkrótce mieć nie będzie.„Ale proszę pana, ja już od roku o tym myślę, wiem że inni sobie jakoś radzą, ale ja już nie mam siły”.Odpowiedziałbym: „Ale przecież ma pani bliskie osoby, ma pani dla kogo żyć… „.Ok, zakończmy już to ćwiczenie. Niestety, nie tędy droga! Pan swoimi wypowiedziami i argumentacją niejako podważył „moje” myślenie. Nie uwierzył „mi” pan. Próbował mi pan dawać rady, polemizować ze mną. Nie tak powinno się o tych sprawach rozmawiać, choć każda życzliwa rozmowa jest lepsza niż żadna. Rzecz w tym, że nie dał mi pan przestrzeni do swobodnego wypowiedzenia się, w rozmowie był bardziej pan, niż osoba myśląca o odebraniu sobie życia. W takiej sytuacji niezwykle ważne jest, aby osoba mająca myśli samobójcze poczuła, że może być wysłuchana i zrozumiana, co komunikuje jej, że jest ważna, ale bez oceniania i podawania jej „dobrych rad”, czy chyba nie są w tym zbyt dobrzy… Są, są wrażliwi, tylko często muszą się tego najpierw nie bać, nie wstydzić, nauczyć. Aby prowadzić takie rozmowy warto też wcześniej przemyśleć swój własny stosunek do śmierci, w tym także do śmierci samobójczej. Warto w tym miejscu polecić wszystkim bardzo przystępnie opracowane i dostępne online materiały edukacyjne na temat zasad rozmawiania z osobami w kryzysie samobójczym. Można je znaleźć na stronie internetowej projektu „Życie warte jest rozmowy”, który został przygotowany pod auspicjami Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Krótko mówiąc szkodliwym mitem jest to, że nie należy wprost pytać kogoś o myśli samobójcze? Oczywiście. Należy pytać, rozmawiać, troszczyć się. Osoby z myślami, tendencjami samobójczymi często przejawiają myślenie dychotomiczne, „albo-albo”. A w spokojnej rozmowie mogą zobaczyć, że coś może być pomiędzy. Kiedy ktoś mówi mi o tym, że ma myśli samobójcze, ja często pytam: „I jak pan/ pani sobie z nimi radzi? Czym one są dla pana/ pani? Kiedy najczęściej się pojawiają?”. Wróćmy jeszcze do kwestii sygnałów ostrzegawczych, ale takich mniej oczywistych, jakie może „wysyłać” starsza osoba będąca w kryzysie samobójczym, czy też konkretnych okoliczności życiowych, które mogą świadczyć o dużym zagrożeniu takim kryzysem. Poza silnymi czynnikami ryzyka, takimi jak np. utrata współmałżonka, samotność, choroba, trzeba być uważnym na wszystkie inne negatywne zmiany, w których sytuacja osoby starszej uległa znacznemu pogorszeniu. Chodzi tu o obniżenie jakości życia, ograniczenie dotychczasowego sposobu funkcjonowania, nową diagnozę, pogorszenie stanu zdrowia, etc. Na przykład, gdy u starszej osoby pogorszy się swoboda poruszania, pojawią się niesprawność fizyczna czy zaburzenia równowagi, tak że nie może już sama schodzić z IV piętra, w budynku bez windy. To poważna, negatywne zmiana. Nie bez powodu o takich osobach mówi się „więźniowie IV piętra”. Czy można liczyć na to, że starsze osoby powiedzą o myślach samobójczych wprost swoim dorosłym dzieciom? Nie można na to zbytnio liczyć, gdyż rodzice zwykle nie chcą martwić czy też obciążyć swoich dzieci. Nierzadko towarzyszy temu też nuta rozżalenia i zawodu co do dzieci, nawet jeśli nie jest ona wyrażana wprost. Dlatego trzeba uważnie obserwować bliskie nam starsze osoby, aby uchwycić sygnały ostrzegawcze albo nie przegapić istotnych czynników ryzyka. Nie dajmy też zwieść się pozorom. Nie zawsze osoba w kryzysie samobójczym jest smutna. Ktoś kto już zdecydował się na samobójstwo, często może nawet sprawiać wrażenie osoby zadowolonej i spokojnej. Warto też wiedzieć, że osoby planujące samobójstwo często rozdają swoje rzeczy, porządkują swoje sprawy i swoje najbliższe otoczenie. Należy też być czujnym, gdy starsza osoba straci swoje ukochane zwierzę, któremu była potrzebna, i uczuciami którego była obdarzana. Skoro tyle mówiliśmy o czynnika ryzyka, to na koniec powiedzmy jeszcze o czynnikach chroniących. To też jest bardzo złożona i indywidualna sprawa, bo ludzie różnią się między sobą istotnie odpornością psychiczną (nazywaną ostatnio coraz częściej z języka angielskiego resilience). Decyduje o jej sile w danym momencie u danego człowieka bardzo wiele różnych czynników, począwszy od naszych predyspozycji genetycznych i biologicznych (jak np. wrodzony poziom impulsywności), poprzez czynniki zdrowotne (aktualny stan zdrowia, choroby, dolegliwości bólowe, uzależnienia), aż po czynniki sytuacyjne i społeczne (np. samotność, problemy z tożsamością, migracje).Czyli niekoniecznie jest tak, jak być może wielu naiwnie sądzi, że jak starsza osoba ma dzieci i wnuki (dużą rodzinę), to jest już niejako z automatu dobrze zabezpieczona albo „chroniona” przed samobójstwem? To znaczy mniej skłonna targnąć się na swoje życie, bo przecież „ma dla kogo żyć”…Niestety, zwłaszcza, że dzieci mogą mieszkać np. w innym mieście, za oceanem albo nawet w tym samym bloku, ale nie odwiedzają rodziców. Przyjadą w odwiedziny na święta lub nie. Zadzwonią albo nie. Poza tym nie wszystkie relacje między rodzicami i dziećmi czy między dziadkami a wnukami są dobre. Ba! Posiadanie dzieci i wnuków może być doprawdy bardzo bolesne. Kiedyś usłyszałam bolesną opowieść o wyczekiwaniu na Wigilię, wyczekiwaniu na wnuczkę. Tymczasem wnuczka zapukała do drzwi rano, i w drzwiach złożyła życzenia, powiedziała, że jednak nie może zostać, że musi lecieć i bardzo się spieszy. Zatem osamotnionym i niepotrzebnym można czuć się nawet posiadając czworo dzieci i dziesięcioro wnucząt. Takie są realia. Nie zmienia to jednak faktu, że jednym z najsilniejszych czynników chroniących przed samobójstwem są właśnie relacje międzyludzkie: oczywiście te dobre, bliskie, budujące. Pamiętam 80-letnią kobietę, bardzo schorowaną, samotną, która została przyjęta do szpitala po próbie samobójczej. Nie chciała już żyć, miała słabą odporność psychiczną, wszystko widziała negatywnie, taką miała osobowość. Była więc niezadowolona, że została odratowana. Podczas pobytu zaczęła jednak pomagać młodej, samotnej i nieszczęśliwej dziewczynie po wyjściu z domu dziecka, stała się jej potrzebna. Przy wypisie podzieliła się z nami, że początkowo była zła, że została odratowana, ale widząc nasze zaangażowanie i walkę o jej życie, poczuła, że na jej życiu komuś wychodzi na to, że najbardziej pomaga i chroni w takiej sytuacji bycie komuś potrzebnym, nadanie sensu swojemu życiu, tu i teraz. Tak, chodzi o posiadanie wokół siebie osób, którym na „mnie” zależy, czyli inaczej mówiąc tzw. sieci wsparcia. Badania naukowe potwierdziły też, że istotnym czynnikiem chroniącym jest wiara, w tym zwłaszcza te wyznania religijne, jak np. katolicyzm czy prawosławie, które kładą największy akcent na życie społeczne (wspólnotowe). Co jeszcze może pomóc: jakaś pozytywna zmiana w otoczeniu albo wyjazd? Nie coś, ale ktoś. Kiedy np. dzieci wyślą w dobrej wierze swojego schorowanego ojca, który niedawno stracił żonę i jest w depresji, do sanatorium, to może to być zły pomysł. Może się tam bowiem czuć źle. W depresji człowiek izoluje się, nie szuka towarzystwa. W ciężkiej depresji człowiek nie potrafi się wziąć w garść, ani cieszyć. Depresję trzeba leczyć, forsowanie nic nie da. Ale można razem posiedzieć w domu, zadbać o posiłki, leki, czystość. Oczywiście w innych okolicznościach wyjazd czy zmiana otoczenia mogą być bardzo pomocne i pożądane. Coraz częściej się pisze o leczącym wpływie lasu na depresję, a więc spacer i przebywanie w lesie. Ale chyba las nie zastąpi leków? Raczej nie, choć faktycznie może to jest przejaw nadchodzącej „demedykalizacji” w leczeniu depresji. W latach 80. i 90. mieliśmy coraz więcej nowych leków przeciwdepresyjnych, lecz ostatnio coraz mniej nowych preparatów z tej grupy. Znamy już dobrze możliwości farmakoterapii, plusy i ograniczenia. Z powodu tych ograniczeń ciągle szukamy nowych, alternatywnych metod terapeutycznych lub wracamy do starych, wcześniej praktykowanych, lecz nieco zapomnianych. I tak np. wróciliśmy do elektrowstrząsów. Badamy też intensywnie i sprawdzamy wpływ ruchu, a nawet konkretnych zestawów ćwiczeń na depresję. Wielu psychiatrów wskazuje, że spacer w lesie poprzez wielość różnego rodzaju bodźców zmysłowych i ruchowych poprawia jednocześnie wiele funkcji organizmu, w tym poprawia funkcje poznawcze i nastrój. To także jest więc jakaś opcja do zastosowania w przypadku osób starszych. Dziękuje za Wiktor Szczepaniak, Jeśli doświadczasz kryzysu psychicznego, nie obawiaj się zwrócić o pomoc. Zajrzyj na stronę „Życie warte jest rozmowy”, gdzie znajdziesz praktyczne wskazówki, co można zrobić w trudnej sytuacji. Nie obawiaj się zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub udać się do najbliższej placówki informacji: Serwis Zdrowie
21 mar 11 07:32 Ten tekst przeczytasz w 5 minut Opowieść o samotności zasłyszana w niedawny zimowy wieczór. Zwierzenie osoby, której nikt o osamotnienie nie posądzał. W naszej świadomości tkwi bowiem głęboko przeświadczenie, że nieodłączną cechą starości jest życie w pojedynkę. Foto: Onet Fot. Getty Images/FPM Boczny tor - Pięć lat temu zmarł mój mąż. Dorosłe dzieci i wnuki od dawna mają swoje życie. Odwiedzały nas regularnie, ale rzadko. Ten system dobrze działał za życia męża. Gdy zostałam sama, nie umiem, zwyczajnie nie potrafię przyzwyczaić się do ciszy czterech ścian, do samotnych zakupów, spacerów, chodzenia do lekarza. Do tych wszystkich dawniej niezauważalnych drobiazgów, które robiło się wspólnie. Zamęczam więc dzieci. Jak tylko poczuję się gorzej, stawiam ich na nogi. Dzwonię pod byle pretekstem kilka razy dziennie. Nieustannie proszę o załatwienie mi jakiejś sprawy, kupienie czegoś. Mieszkamy kawałek od siebie, czyli są to alarmy, które zmieniają im często cały plan dnia. Potem mam wyrzuty sumienia, głupio mi, zdaję sobie sprawę, że jak stanie się coś naprawdę, mogą już tak szybko nie przyjechać. Wreszcie zdecydowałam się na rozmowę z najstarszą córką i na wylanie swoich żali. Rodzicom mojej generacji niezwykle trudno przyznać się, że sobie z czymś nie radzą. Ale przemogłam się. Przygotowałam sobie przemowę, żeby się nie popłakać, nie popadać w jakieś histerie. Córka jest mądrą kobietą, doświadczoną przez życie, matką i żoną. Dobrze sobie czasem uprzytomnić tę prawdę - nasze dzieci mogą być mądrzejsze od nas, rodziców... Wiele nam ta rozmowa dała. Życie obok życia Anna Potasiuk jest pielęgniarką środowiskową. Od lat pracuje z osobami starszymi. O samotności wie sporo, bo widuje ją codziennie. Sporo także może opowiedzieć historii o ludziach, którzy samotność oswoili, i tych, którzy się jej nie poddali. - Samotność osób starszych jest społecznym problemem. Pojawia się, gdy odchodzi ktoś bliski. Odchodzi do Boga, ale bywa też, że porzuca rodzinę. Po drugie - dzieci. Usamodzielnione już dzieci. Mieszkają oddzielnie, wiodą własne, często bardzo intensywne życie. Zapracowani, zagonieni, sfrustrowani, wpadają na niedzielny obiad, na święta, czasem na najlepszą w świecie maminą szarlotkę. I to wszystko. Znacznie maleje wśród seniorów także chęć podtrzymywania dawnych znajomości. Zostają w praktyce te powierzchowne - sąsiedzkie, z osiedlowego sklepu, z kościoła. Ludzie zamykają się w domach, lękając się wyjść za próg, bo chuligani, bo wiatr, bo śliska ulica, bo ciśnienie złe, bo w stawach łupie. Ich przyjaciele, często rówieśnicy, zachowują się podobnie, i tak oto koło się zamyka. Depresja wśród osób starszych, przejawiająca się w stwierdzeniach typu: "Nikomu już nie jestem potrzebny(a)", jest coraz częstsza. Niwelowanie jej lub zmniejszanie jest możliwe, ale wymaga dobrej woli zarówno osób starszych, jak i ich bliskich. - Młodzi nie mają złych intencji. To życie ich tak gna - tłumaczy Anna Potasiuk. - Ludziom starszym natomiast czas płynie inaczej - jakby się naciągał, wydłużał. Moi podopieczni nieustannie czekają na telefon, na dzwonek do drzwi. A jak już ktoś obieca, że zajrzy, to nie ruszą się z domu. To czekanie... - ono najpierw rodzi irytację, potem smutek. Dzieci i wnuki powinny mieć świadomość, że oprócz pomocy w zakupach, sprzątania, załatwienia wizyty u specjalisty, podwiezienia, trzeba czasem przyjść i posiedzieć. Pogadać, powspominać, zapytać o sprawy, które załatwiane w rytmie: "Co mamie potrzeba?", coś tacie kupić?" nie zmieszczą się. Niech nam się mama wypłacze, niech tata ponarzeka, niech powiedzą nam, co sądzą o naszym życiu, a nawet o sytuacji na świecie, jeśli mają takie aspiracje. - Samotność jest moim drugim imieniem. Czasem przez kilka dni nie słyszę swojego głosu. Nie mam do kogo otworzyć ust. A gadać do siebie nie będę. Jeszcze się przyzwyczaję i potem chodzi taki dziadek po ulicach i monologuje jak psychicznie chorzy - napisał na forum internetowym starszy człowiek. Nikt nie skomentował jego wpisu. Współczesność marginalizuje osoby starsze, spycha w niebyt, w jakąś niszę. Ich dramat jest powolny i cichy. Rozgrywa się w czterech ścianach, na kurczącej się życiowej przestrzeni. Znajoma pani "w pewnym wieku" mawia, że starzy ludzie płowieją, stają się przeźroczyści. Gdy dzwoni się na pogotowie, pytają, ile masz lat, i wysyłają karetkę w drugiej kolejności. Jak się nie widzi, nie słyszy, to się nie współczuje, nie ma się wyrzutów sumienia. - Dzieci matki staruszki, która włożyła głowę do piekarnika, rozpaczały po pogrzebie, że nie upilnowały. Wpadały na zmianę po kilka minut dziennie. W zasadzie codziennie ktoś u niej był. Nie zauważyły, że matka przestała się odzywać, że godzinami gapiła się w okno. Wzywały lekarza, wynajęły na kilka godzin w tygodniu pielęgniarkę, ale nie wpadło im do głowy, że staruszkę zjada samotność. Nie miały nawyku wspólnego bycia, rozmowy... - opowiada Anna Potasiuk. Uniwersytet czy chór parafialny? Po drugie - osoby starsze muszą bywać w świecie. Nawet jak łupie w kościach, nawet jak się nie chce. Mobilizować do tej aktywności powinni najbliżsi. I to jak najwcześniej. Tutaj ogromne pole działania ma Kościół, bo seniorzy lgną do niego. Rozmaite duszpasterstwa, a szczególnie te dla "młodych duchem", są świetnym pomysłem - w grupie takiej mieszają się osoby młode ze starszymi. Przykładem może być Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych "Betel". - Starsi szybko łapią wiatr w żagle, wystarczy ich tylko pchnąć w dobrą stronę. Jedna z moich podopiecznych, emerytowana polonistka, została poproszona przez księdza przy okazji kolędy o pomoc w parafialnej świetlicy. Nie miała szczególnej ochoty, ale uznała, że księdzu głupio odmówić. I tak oto elegancka dama, dawna profesorka w elitarnym liceum, z czasem znalazła radość w uczeniu pisania nie najładniej pachnące dzieci ulicy, a dorosłym z liceum wieczorowego czytywała Mickiewicza. Z salki przykościelnej trafiła wprost na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Znalazła nowych przyjaciół, o co w tym wieku trudno. Spotykają się teraz na wykładach, na kawkach, jeżdżą na wycieczki, urządzają wieczornice. Słyszałam, że zmobilizowała przyjaciółkę do śpiewania w parafialnym chórze. Obie panie odżyły… Inna, uwielbiająca dzieci babcia dorosłych wnuków zaproponowała zapracowanym sąsiadom bezpłatną opiekę nad ich dzieciakami. Kilka godzin w tygodniu, na które czekają i starsza pani, i maluchy. W mojej parafii ksiądz proboszcz puścił wici do kilku zaufanych rodzin, że zacna starsza pani zaopiekuje się dzieckiem, pomoże w lekcjach, poczyta. Za niewielką odpłatnością, bo chce dorobić do emerytury. Świetny pomysł. Zgłosiło się kilka osób, bo wystarczyła rekomendacja księdza. Dzieci, weźcie się za rodziców! Starsi to często skarbnice wiedzy i cierpliwości, ale trzeba ich z tej norki osamotnienia jakoś wywabić. Przecież starsza osoba przestraszy się i uzna, że to nie dla niej, jeśli będziemy namawiać ją nieustannie do pójścia np. do stowarzyszenia seniorów, do osiedlowej świetlicy. Nikogo nie zna, nie wie, jak się zachować, zacznie szukać wymówek, słowem - odmówi. Małe kroczki, oto sposób. - Córka jednej z moich pań pojechała ze swoją mamą na wycieczkę ze stowarzyszenia działkowiczów - opowiada Anna Potasiuk. - I już więcej nic nie musiała robić. Przemęczyła się jeden dzień, śpiewając z seniorami piosenki z lat 50., ale teraz z ulgą patrzy na matkę, w której życiu znalazło się miejsce na coś własnego - działkowicze spotykają się przez cały rok, nie tylko w sezonie - o czym wcześniej nie wiedziały. Dziadek, znawca psich ras, jest wolontariuszem w azylu dla bezpańskich psów - poszedł tam, bo wnuk poprosił go o pomoc. Inny starszy pan, inżynier, składa teraz modele samolotów w osiedlowym kółku modelarskim. Kopalnią pomysłów są Uniwersytety Trzeciego Wieku - można tam realizować się w najróżniejszy sposób. Kwestią podstawową jest nie tyle stan zdrowia, ile przełamanie się osoby starszej, przełamanie granic wewnętrznych, które nie udaje się bez wsparcia ze strony najbliższych. Pamiętajmy o tym... Jednak pojawił się jeden komentarz na internetowym forum. Współodczuwający: - Brakuje mi drugiego człowieka. Nie ludzi, nie grupy, ale pojedynczej osoby, która miałaby dla mnie czas. Zwyczajnie, posiedzieć. Zrobiłbym herbaty… Data utworzenia: 21 marca 2011 07:32 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
Jesień życia najczęściej kojarzy się z chorobami i samotnością. Choć jest w tym wiele prawdy, jednak, to jak nasza starość będzie wyglądała zależy od nas samych. Mając doświadczenie życiowe, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że powtórzymy błędy z młodości. Możemy realizować pasje, na które wcześniej nie miałyśmy czasu. Możemy realizować niespełnione marzenia z przeszłości. Marzenia o miłości. Jak znaleźć wolnego mężczyznę 60+, czyli w pogoni za miłością po 60Życie nie przynosi szczęścia, kiedy nie mamy z kim dzielić się radościami i troskami dnia codziennego. Pustkę w sercu trudno nową miłość po 60-tce nigdy nie jest za późno. Teraz możesz kształtować swoje życie tak jak chcesz, również w sferze uczuć. Budując więź pojawiają się emocje, których nie należy się wstydzić, a cieszyć się z tego, że przytrafia się coś pięknego. Miłość w jesieni życia jest mniej problematyczna, niż ta młodzieńcza. Partnerzy z reguły są zabezpieczeni finansowo, bardziej wyrozumiali, posiadają dużo wolnego sytuacje, które cię raniły i co możesz zrobić, żeby się to nie powtarzało. Nie obwiniaj się za błędy tylko je uszanuj, bo nie popełniłaś ich bez przyczyny i stanowią ważny etap twojego rozwoju. Jeżeli chcesz być z drugim człowiekiem uświadom sobie własne potrzeby. Pamiętaj to Ty jesteś najważniejszą osobą w Twoim życiu. Jeśli posiadasz poczucie własnej wartości darzysz się miłością, wówczas bardziej skupiasz się na swoim zdrowiu, swojej postawie, sposobie myślenia, jak również będziesz potrafiła oceniać rzeczy i fakty z większej nie zależy ci na sobie, to tak jesteś postrzegana, zastanów się jak inni będą cię traktować? W jaki sposób chcesz stworzyć związek, w którym będziesz czuła się warta miłości i ważna? Kiedy już rozliczysz się ze sobą, uwierz, że miłość może zdarzyć się niespodziewanie i to w każdym wieku, również po 60+, miłość nie wybiera pochodzenia ani miejsca. Miłość po 60Kochając siebie posiadasz umiejętność kochania kogoś. Jeśli nie kochasz siebie, tak naprawdę nie potrafisz kochać innych. Kochając siebie i akceptując swoje wady potrafisz swoją pozytywną energię przekazać innym. Jeśli inni zobaczą Twój sposób bycia, Twoje szczęście, zachowanie, będą chcieli Ciebie naśladować i spędzać z Tobą pielęgnując w sobie negatywne uczucia, porażki, rozstania, nie jesteś w stanie otworzyć się na nowe znajomości, w obawie przed niepowodzeniem i zranieniem. Zrób wszystko by lęk nie zajął miejsca miłości. Kierując się lękiem nie osiągniesz komfortu psychicznego, ponieważ całą uwagę skupiasz na kontrolowaniu sytuacji. Nie wystarczy, że ktoś cię pokocha, da ci gwarancję bezpieczeństwa, pozwoli zapomnieć o smutku. Jeśli również ty obdarzysz kogoś miłością to spojrzysz ze spokojem w przyszłość. Będziesz potrafiła rozmawiać o nieporozumieniach nie bojąc się prawdy. Zarówno ty jak i partner wiecie, że kochacie się i kochacie siebie. Miłość po 60 jest oparta na szacunku i komforcie. Za brak miłości nie obwiniaj całego świata, a raczej zastanów się, czy może twoje oczekiwania są mało jesteś kobietą, która nie potrafi być samą i tkwisz w niesatysfakcjonującym związku. Gdzieś podświadomie nie chcesz ryzykować, boisz się rozstania, samotności. Lepiej zostawić wszystko tak, jak jest. Po co się sparzyć?.A może po prostu jesteś nieśmiała?, albo czujesz się za mało atrakcyjna?. Można to poprawić i zadbać o siebie. Będziesz wtedy bardziej dostrzegalna przez płeć przeciwną. Możesz także przełamywać swoją nieśmiałość i rozpoczynać rozmowy z całkiem nieznanymi osobami, bądź umawiać się na randki z nowo czy to wszystko ma sens, jeśli gdzieś w Twojej głowie jest blokada?. Te kobiety, które zawsze kogoś mają nie myślą o tym, co będzie za miesiąc czy za rok. Po prostu działają, szukają samotnych, wolnych mężczyzn. Martwić będą się później. Czy miałby to być kac moralny, czy może dobre wspomnienia, to lepiej żałować, że się coś zrobiło. Ten typ kobiet nie myśli o tym, że może uda się coś dobrego z tego związku uzyskać po pierwszych paru minutach. Nie planują przyszłości. Więc, by znaleźć miłość po prostu wyjdź do ludzi i wyłącz myślenie. Kto wie, może to się być szczęśliwą• Dokonaj analizy swoich zalet i jak najczęściej o nich myśl.• Kilka razy dziennie powtarzaj, że jesteś wspaniała, niepowtarzalna, jedyna, że zasługujesz na miłość.• Jesteś najważniejsza dla siebie.• Kochając siebie potrafisz pokochać innych.• Dbaj o zdrowie, obdarzaj się znaleźć wolnego mężczyznę po 60+Z obserwacji wynika, że kobiety cieszące się powodzeniem u mężczyzn nie koniecznie są ideałem piękna, lecz łatwo nawiązują kontakty z ludźmi, są uśmiechnięte, spontaniczne, zadowolone z życia. Takie, które robią wrażenie jakby odniosły sukces i z reguły go jaki sposób przyciągać uwagę mężczyznNie czekaj aż mężczyzna cię zauważy, zrób pierwszy krok, sprowokuj go do tego. Pamiętaj, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, więc bądź przygotowana, że potencjalną miłość możesz wszędzie spotkać. Okazuj innym dowody sympatii, bądź pewna siebie. W sytuacji poznania mężczyzny, poinformuj go, że miło było go poznać, to krótkie zdanie ośmieli go, zaintryguje i zachęci do wyglądać, żeby podobać się mężczyźnie po 60Dla mężczyzn to czy jesteś trendy nie ma większego znaczenia, faceci nie lubią ubrań krzykliwych i wyzywających, ale zwracają uwagę na kobiety, które podkreślają swoja kobiecość i pobudzają ich wyobraźnię. Lubią kobiety naturalne, subtelne, nie lubią ostrego makijażu i kobiet obwieszonych nawiązać znajomość z mężczyznąKulturowo to mężczyzna pierwszy podchodzi do kobiety, choć to kobiety często mają ochotę na zrobienie pierwszego kroku. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś to ty wykonała pierwszy krok. Podejdź i zapytaj go o coś, być może znajdziecie wspólne pole zainteresowań, czy takie samo zdanie na dany temat. Jeżeli będziesz żyła aktywnie, twórczo, poszerzała swoje zainteresowania, masz szanse na poznanie wielu ciekawych ludzi, przyjaciół, a wśród nich może kogoś z kim będziesz chciała spędzić więcej zachować się na pierwszej randce Jeżeli przekonasz się, że mężczyzna zasługuje na twoją uwagę, poznaj go bliżej, najlepiej w różnych sytuacjach. Dużo z nim rozmawiaj, zadawaj pytania i pozwól mu mówić (oni to uwielbiają), masz wtedy okazję uzyskać cenne informacje na jego temat. Na tym etapie nie będzie traktował kolejnych pytań jak przesłuchania. Jeżeli okaże się, że coś ci przeszkadza w jego zachowaniu zawsze możesz w porę się wycofać. Jeżeli jesteś zainteresowana znajomością możesz wyrażać swoje opinie bez osądzania i poznać czy to ten jedynyIstotne jest aby sprawdzić czy i co ci podoba się w danym mężczyźnie. Zwróć uwagę czy kierujecie się w życiu tymi samymi wartościami i czy macie zbliżone cele. Następnie zorientuj się jaki jest jego stosunek do innych ludzi. Poznawszy wady wybranka zastanów się, czy jesteś w stanie je tolerować i czy nie nudzisz się w jego obecności. Zawsze lepiej wcześniej wycofać się niż brnąć w znajomość , która może okazać się porażką. Pamiętaj by takiej oceny dokonać jak najwcześniej, potem twój mózg zostanie wprowadzony w stan euforii za sprawą hormonów. Przez kolejnych kilka, a nawet kilkanaście miesięcy, wszystko będziesz widzieć przez różowe naukowców wskazują, że wybierając partnera powinnyśmy zaufać swojej intuicji iinstynktowi. Nauka potwierdza, że zdrowy rozsądek w kwestii miłości i poszukiwania partnera zagłuszają hormony. Najtrwalsze związki tworzą osoby o podobnych zainteresowaniach i mające wspólny cel. Związek oparty na przyjaźni i fascynacji fizycznej partnerem to układ na lata. Zofia Klasik Sierpień 3, 2018 Powiązane artykuły Jak flirtować? 5 wskazówek dla dojrzałej kobiety po 60-tce Flirtowanie z reguły kojarzy się z osobami młodymi. Nic bardziej mylnego! Flirtować można przecież bez względu na metrykę. Sztuka uwodzenia w wieku dojrzałym powoli przestaje być tabu. Jak flirtować, gdy jest się dojrzałą kobietą? O tym w artykule. Uniwersytet Trzeciego Wieku – co oferuje i jak się zapisać? Uniwersytet Trzeciego Wieku to placówka edukacyjna, która z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością wśród osób po 60. roku życia. Czym jest Uniwersytet Trzeciego Wieku, kto może być słuchaczem i jak się zapisać? – na te i inne ważne pytania znajdziesz odpowiedź w artykule. Jak wybrać najlepszy sklep z włóczkami? Podpowiadamy! Pasjonujesz się tworzeniem rękodzieła? W takim razie z pewnością zależy Ci na tym, aby w Twoje ręce trafiły materiały najwyższej jakości. Obecnie na rynku możesz znaleźć wiele sklepów z włóczkami. Jak więc wybrać to miejsce, w którym warto się zaopatrzyć, bez tracenia czasu na przeglądaniu setek ofert? Na co zwrócić uwagę? Czytaj dalej, a podpowiemy Ci, co koniecznie powinieneś sprawdzić! House sitting - sposób na darmowe wakacje House sitting to zyskujący popularność na całym świecie sposób na ciekawą i niskobudżetową (a czasem nawet darmową) p... Jak poprawić jakość życia - 6 prostych metod na poprawę jakości życia W pośpiechu dnia codziennego, nawału obowiązków, mnóstwa odpowiedzialności ciążącej na nas ze strony pracy, domu...za... Kobieta 60 lat i miłość po sześćdziesiątce jak wybrać portal randkowy dla kobiet dojrzałych ? Miłość to najważniejszy aspekt naszego życia. Każda z nas, niezależnie od wieku, statusu społecznego, sytuacji życi... Konferencja Spinka Biznesu Mózg jest sexy! Hasło: „Mózg jest sexy”, ma zwrócić uwagę na fakt, że to piękno wewnętrzne kobiety, siła jej charakteru wpływa na jej... Gdzie szukać partnera po 60-ce Duży odsetek kobiet w wieku 60+ odczuwa samotność. Uczucie to budzi lęk i nie ulega wątpliwości, że nie jest dobre. J... Studia na emeryturze, czy to dobry pomysł? Emerytura jednoznacznie kojarzy się ze starością, a starość z chorobami i samotnością. Będąc na emeryturze, boimy się... 10 rzeczy przez które jesteś mniej atrakcyjna w oczach mężczyzn Czy zastanawiałaś się kiedyś co sprawia, że w oczach mężczyzn jesteśmy mniej atrakcyjne. Jak wynika z różnych ankiet ... Kiedy facet zostawia cię dla młodszej Każda zdrada boli. Ciężko zaakceptować fakt, że mężczyzna, z którym spędziło się najpiękniejsze lata swojego życia na... Syndrom pustego gniazda Jeżeli po odejściu dzieci z domu w dorosłe życie, przeżywamy kryzys emocjonalny, to znaczy, że dotknął nas syndrom ... Asertywna babcia to szczęśliwa babcia Zaganiana, zmęczona, ciągle próbująca dogodzić wszystkim dookoła, zapomina o własnych potrzebach i marzeniach. Kobiet... Czego pragnie dojrzała kobieta Według badań, umowna granica wieku, świadcząca o dojrzałości dla kobiet, to 32 lata, jednak dojrzewamy przez całe ży... Babskie podróże w pojedynkę Na świecie jest tyle miejsc, które tylko czekają, żeby Cię zachwycić, a Ty nie masz z kim jechać? Jedź sama! Pewnie w...
samotność po 60 tce